Alberta – nie wierzcie ludziom, którzy nie przejechali jej na rowerze!

Alberta – nie wierzcie ludziom, którzy nie przejechali jej na rowerze!

Wyobraźcie sobie prerie: zboże po horyzont, szaro żółte wyschnięte trawy i obumarłe, z powodu suszy, pola. Niekończąca się prosta, płaska droga. Nuda.
A teraz zapomnijcie o tym.
Po pierwsze preria nie jest płaska. Jak dla mnie faluje, czasem jest to seria krótkich podjazdów i zjazdów, kiedy indziej droga jest prosta ale dokoła widać mniejsze lub większe pagórki.
Gdy robi się naprawdę płasko, nagle spadasz ok. 200 m dół do Red Deer River. Imponujący widokowo i bardzo wartościowy pod względem paleontologii.
I tu przechodzimy do drugiej kwestii – Alberta nie jest nudna. To teren opanowany przez dinozaury. Zwłaszcza okolice Drumheller i najlepsze muzeum w jakim byliśmy w naszym życiu. Serio myślę, że mogłabym tam zamieszkać. Nie dość, że posiada ogromne zasoby – np. prawie kompletne szkielety Tyranozaurów, Albertozaurów, Camarazaurów i Triceratopsów, to nie chowa ich za pancernymi szybami. Zabiera Cię w podróż, pozwala dotknąć przeszłości i zmierzyć się z wielkimi gadami.
Po trzecie preria zachwyca kolorami. To zasługa rekordowej ilości opadów w tym roku. Wszędzie tam gdzie należałoby się spodziewać martwych pól jest zielono, a na poboczach kwiaty mienią się kolorami. Dodajcie do tego niebieskie niebo i pojedyncze chmury – uczta dla oczu.
Last but not least: ludzie w Albercie. Trochę już przywykliśmy do tego, że Kanadyjczycy są życzliwi. Tu nauczyliśmy się także, że są bardzo pomocni – wystarczy zatrzymać się niedaleko jakiegoś domu i z dużym prawdopodobieństwem po chwili pojawi się ktoś aby zapytać się co tu robimy, dokąd jedziemy czy mamy dosyć wody, sprayu na komary a na koniec doradzi, którą drogą najlepiej jechać dalej.


3 odpowiedzi na “Alberta – nie wierzcie ludziom, którzy nie przejechali jej na rowerze!”

  1. Piękne widoki! Bardzo zazdroszczę wam tak bliskiego obcowania z dinozaurami 🤩 myślę, że po powrocie trzeba będzie zorganizować prelekcje ze zdjęciami na dużym ekranie🤭

  2. Royal Tyrell Museum miażdży system! Mój wewnętrzny paleontolog z dzieciństwa (lata 90. i DeAgostini anyone?) był w siódmym niebie. A że my byliśmy tam z dzieciakami, to jeszcze załapałem się na mini wykopaliska i z córką pracowaliśmy nad prawdziwymi kośćmi w specjalnej strefie!
    A co do prerii, wiecie co mi tylko na tych albertańskich preriach przeszkadzało? Wszędzie widać wydobywaną ropę, czyli główne źródło ich bogactwa.

    Pozdro! My już w domu od 2 tygodni.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.